Podróż przez Laos, Klejnot Mekongu

Laos to szalony kraj, który niestety często pomija się podczas planowania podróży przez kraje Azji Południowo-Wschodniej przez to, że nie posiada dostępu do morza. W Laosie na ogół jest bardzo zielono, bo większość kraju pokrywają gęste lasy, góry i pagórki, pomiędzy którymi ukryte są wspaniałe miasta i przepiękne buddyjskie świątynie. Laos będzie świetnym kierunkiem dla osób lubiących aktywny wypoczynek, górskie trekkingi i odkrywanie innych kultur. Dziś opowiemy Wam o naszej wyprawie przez ten kraj, o tym, co nas zaskoczyło i dlaczego chcielibyśmy tam jeszcze kiedyś wrócić na dłużej. Zapraszamy do przeczytania naszej relacji z podróży!

Luang Prabang, czyli przystanek w zupełnie innym świecie
Trzeba przyznać, że przyjazd do Laosu dla kogoś, kto do tej pory nigdy nie był w Azji Południowo-Wschodniej będzie osobliwym przeżyciem. Po długim locie, zwykle z jedną przesiadką w Doha lub Dubaju, lądujecie w zupełnie innym świecie. My wylądowaliśmy w Luang Prabang, dawnej stolicy Laosu, w „królewskim mieście Buddy”, które w rzeczywistości składa się z kilkudziesięciu wiosek (z czego ponad 30 wylądowało na liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO), w których to mieszkańcy wiodą życie bardzo dalekie od europejskich standardów. Początkowo dziwiło nas, że tutejsza ludność jest zwykle uśmiechnięta, przyjaźnie nastawiona i otwarta na odwiedzających gości. Nie raz zdarzyło się, że chodząc po mieście ktoś zaprosił nas na tradycyjną herbatę. Przez centrum miasta przepływa rzeka Mekong, której brzegi obrastają lasy. Najbardziej urzekła nas historyczna część miasta i buddyjskie świątynie Wat Xieng Thong oraz Pałac Królewski. Luang Prabang okazał się fajnym miejscem na odpoczynek po podróży i pierwszy kontakt z Laosem. Wybraliśmy się także na godzinny rejs po Mekongu, co było bardzo odprężające, a wieczorem udaliśmy się na Mount Phou Si, czyli niewielkie wzgórze w centrum miasta, z którego rozciągał się wspaniały widok. Ostatniego wieczoru wstąpiliśmy na nocny targ i kosztowaliśmy pysznego ulicznego jedzenia, z którego słyną kraje Azji Południowo-Wschodniej. Przez cały czas nie opuszczało nas wrażenie, że znaleźliśmy się w zupełnie innym świecie - zapomnianej krainie na końcu świata.

Aktywny wypoczynek w Vang Vieng
Około 5 godzin od Luang Prabang znajduje się miasto Vang Vieng, do którego przybywa się by przeżyć prawdziwą przygodę. To małe miasteczko położone jest pośród wapiennych gór, które kiedyś były ulubionym miejscem podróży wspinaczy i miłośników sportów ekstremalnych. Co można tu robić? Zaczynając od aktywności na wodzie – takich jak „zwykłe rejsy” po rzece, spływy kajakowe, tzw. tuba rzeczna, pływanie na bambusowych tratwach, przez górskie trekkingi, kolarstwo górskie i szalone przejażdżki na quadach po tutejszych lasach, aż po loty balonem. My zdecydowaliśmy się na spływ kajakowy i quady. Nie mogliśmy też przestać się zachwycać wspaniałymi krajobrazami i relaksującą zielenią lasów, która towarzyszyła nam przez cały pobyt w Laosie. Spędziliśmy tu trzy dni i dwie noce.

Zwiedzanie Vientiane
Po Luang Prabang mieliśmy wątpliwości, czy trafimy na bardziej spokojne miasto, ale jednak Vientiane okazało się prawdziwą oazą! Vientiane jest stolicą Laosu, która prócz ogromnego zaplecza kulturowego (świątyń, galerii, muzeów) słynie także z doskonałej kuchni oraz kawy. Odnajdą się tu osoby, które lubią noce życie, wędrówki kulinarnym szlakiem i eksplorowanie miasta bez konkretnego planu. Przeznaczyliśmy na stolicę dwa dni, przez które zwiedzaliśmy i największe atrakcje, i miejsca poza szlakiem. Do świątyni Pha That Luang dojechaliśmy tu tukiem – to wizytówka i duma mieszkańców. Wybraliśmy się też na spacer do Parku Buddy i kilka miejsc pamięci ofiar wojennych.

”Plain of Jars”
Nie mogliśmy się już jednak doczekać wycieczki do bardzo tajemniczego miejsca, o którym zwykło się mówić „równina słojów”. Z Vientiane złapaliśmy nocny autobus do Phonsavan i po długiej podróży w końcu byliśmy u celu wyprawy. Plain of Jars to ogromny obszar równinny (ponad 200 km), który pokrywają setki wielkich kamieni wydrążonych w środku, które przypominają słoiki. Ponoć ich pochodzenie sięga epoki żelaza i nikt do końca nie wie, czemu miały służyć. My wynajęliśmy skutery i zwiedzaliśmy równinę na własną rękę, chociaż sporo mówi się o zorganizowanych przez okoliczne hotele wycieczkach. Naukowcy od lat badają obszar równiny słoków i doszli do wniosku, że kamienne formacje powstały m. in. jako miejsca do pochówku. W niektórych z nich (największe mają ponad 3,5 metra wysokości) znaleziono prymitywne narzędzia, fragmenty kości i tajemnicze rysunki. To miejsce było naszym największym zaskoczeniem podczas podróży! W okolicy można też zwiedzić fenomenalne tarasy ryżowe.

Zobacz również

Kontakt

Tel: 802 654 165

E-mail: kontakt@wyciag-balucianka.pl

Wybierasz się na wakacje i szukasz poradnika? Na naszej stronie znajdziesz praktyczne informacje i ciekawostki dotyczące najbardziej popularnych, egzotycznych miejsc na świecie! :)
 

wczasy bali